Tatrzańskim szlakiem - dzień 7 (ostatni)

Bohaterowie wyprawy: kwiatkosia, Paula, Kasia, Kuba
Czas: 16.07.2009
Miejsce: nasze piękne Tatry
Trasa: Dolina Chochołowska

Gdzie na halach szałasy w twardym światłocieniu
Są jak stożki, w niebieskim rzeźbione krzemieniu,
Gdzie gencjana-goryczka, nieulękła w pustce,
Wspina się jak góralka w szafirowej chustce,
Gdzie skrawkiem czystej wełny ścieli się szarotka,
Gdzie wśród piargów kozicę lub świstaka spotkasz,
Gwiżdżącego na baczność; gdzie wonna leluja
Różanym rusztowaniem na powietrzu buja,
Gdzie dziki krzak agrestu blisko strony czeskiej
Stroi się w szkiełka rosy podłużne, niebieskie
Jak świecznik zagraniczny – tam pokłoń się Tatrom,
Tam myślą się zatrzymaj. Drzemią na kształt matron
O suchych, orlich twarzach ... Matron nietykalnych!
Spokojne pośród wichrów orawskich czy halnych,
Trwają, obce nizinom. Ani wiedzieć nie chcą,
O grzmotach, które łunę wśród ciemności niecą,
Niszcząc świat. – Tu, jak cicho! Kędy sięgniesz wzrokiem,
Niewoli nie dostrzeżesz. Progi za wysokie...
Maria Pawlikowska Jasnorzewska












<-> Tatry 2009 <-> Link <-> dodano: 08 października 2009 godz. 00:06 <-> Co Ty na to? (4)


Tatrzańskim szlakiem - dzień 6 (cz. II)

Bohaterowie wyprawy: kwiatkosia, Paula, Kasia, Kuba
Czas: 14.07.2009
Miejsce: nasze piękne Tatry
Trasa: Kuźnice - Myślenickie Turnie - Kasprowy Wierch - Beskid - Kuźnice

Widok z Kasprowego Wierchu na Świnicę, Kościelec i Dolinę Gąsiennicową


Widok z Kasprowego Wierchu


Dolina Cicha


Kasprowy Wierch


Dolina Gąsiennicowa


W drodze na Beskid


Świnica, Kościelec, Dolina Gąsiennicowa


Czerwone Wierchy oraz Tomanowa Przełęcz


Dolina Gąsiennicowa




Z kolejki linowej



<-> Tatry 2009 <-> Link <-> dodano: 31 sierpnia 2009 godz. 16:47 <-> Co Ty na to? (2)


Tatrzańskim szlakiem - dzień 6 (cz. I)

Bohaterowie wyprawy: kwiatkosia, Paula, Kasia, Kuba
Czas: 14.07.2009
Miejsce: nasze piękne Tatry
Trasa: Kuźnice - Myślenickie Turnie - Kasprowy Wierch - Beskid - Kuźnice


Dziś przed nami jedna z piękniejszych widokowo, jeśli nie najpiękniejsza trasa naszego tegorocznego pobytu. Na szlaku jesteśmy jak zwykle rano. Pogoda jest wprost fantastyczna - niebo niebieściutkie, bez żadnych właściwie chmur, widoczność wspaniała. Ruszamy z Kuźnic, zielonym szlakiem (i współczujemy serdecznie tym, którzy stoją w ogonku do kolejki linowej na Kasprowy...) Początkowo idziemy przez las, trasa mało ciekawa... Po drodze spotykamy "turystów", którzy postanowili chwilę odpocząć i "dotlenić się" paląc papierosy - dla mnie to straszne... no cóż, jak widać górskie powietrze jest dla nich za czyste... Idziemy jak najszybciej dalej, po kilkudziesięciu minutach osiągamy pierwszy punkt naszej wycieczki - Myślenickie Turnie. Siadamy na moment w cieniu i podziwiamy trasę, którą pokonaliśmy dzień wcześniej, doskonale ją stąd widać. Nie tracimy jednak zbyt wiele czasu, przed nami jeszcze długa wędrówka. W miarę jak osiągamy wysokość naszym oczom ukazują się coraz piękniejsze widoki. Kolor zieleni jest niesamowity! Wprost nie można się napatrzeć... Co chwila przystajemy by zrobić kilka zdjęć i utrwalić te cudne krajobrazy. Po ok 2 godzinach marszu osiągamy szczyt. Potwornie spaleni od słońca, już widzimy, że nasze plany nie do końca się dziś spełnią :( Słońce praży niemiłosiernie, do tego na szczycie na próżno szukać jakiegoś cienia. Wszędzie tłum ludzi a każda kolejna kolejka dowozi nowych "wędrownikow". Nie ma to jak wjechać kolejką na szczyt po kilkugodzinnym czekaniu, zjeść coś w restauracji i zjechać spowrotem - wprost fantastyczna wyprawa. Siadamy sobie pod murkiem i posilamy się. Po chwili ruszamy na kolejny szczyt - chcemy wejść jeszcze na Beskid. Panorama jest wspaniała. Robimy mnóstwo zdjęć i wracamy na Kasprowy. Chcieliśmy zejść do Doliny Gąsiennicowej, ale ból poparzonej od słońca skóry jest tak wielki, że decydujemy się zjechać na dół kolejką linową :( Po 20 minutach jesteśmy znowu w Kuźnicach, nie do końca zadowoleni, bo chcieliśmy przejść dłuższą trasę... do wieczorem na skórze pojawiają się małe bąbelki... :( na szczęście zaopatrzyliśmy się w odpowiednie preparaty w aptece ;)



Giewont


Przełęcz pod Kopą i Giewont - część naszej wcześniejszej wędrówki






Kasprowy Wierch


Fragment zielonego szlaku, którym wędrujemy


Czerwone Wierchy






Kopa Kondracka, Przełęcz pod Kopą i Giewont


Raz jeszcze Czerowne Wierchy





<-> Tatry 2009 <-> Link <-> dodano: 30 sierpnia 2009 godz. 23:53 <-> Co Ty na to? (3)


Tatrzańskim szlakiem - dzień 5

Bohaterowie wyprawy: kwiatkosia, Paula, Kasia, Kuba
Czas: 13.07.2009
Miejsce: nasze piękne Tatry
Trasa: Zakopane - Kuźnice - Polana Kalatówki - Polana Kondratowa - Przełęcz Kondracka - Siodło - Grzybowiec - Przełęcz w Grzybowcu - Grzybowiecka Dolina - Polana Strążyska - Wodospad Siklawica - Dolina Strążyska - Zakopane

Kolejny dzień w górach powitał nas znowu słońcem. Huurrraaa... przed nami piękna trasa, więc jest się z czego cieszyć. Jak zwykle zbieramy się rano, z dotarciem do Kuźnic nie mamy najmniejszego problemu - nasza kwatera znajduje się 3 minutki od dworca PKP, a co za tym idzie od pętli busów. W Kuźnicach jak zwykle ogromna kolejka do... kolejki na Kasprowy Wierch. Całe szczęście, że my mamy w planach się na niego wdrapać, bo nie chciałabym stać tyle godzin w sznureczku. Na pewno pani z budki z lodami, która znajduje się tuż przy dolnej stacji kolejki, jest bardzo szczęśliwa - przy takiej pogodzie ma na 100% niezły zarobek. Jedzenie lodów to główna atrakcja podczas czekania na zakup biletów. Mijamy kolejkę i wdrapujemy się na Polanę Kalatówki. Tu zatrzymujemy się tylko na chwilę by porobić trochę zdjęć i przyjrzeć się naszej jutrzejszej trasie na Kasprowy - stąd widać ją doskonale. Szybko ruszamy jednak dalej, a po kilkunastu minutach marszu dochodzimy do Polany Kondratowej. Słońce piecze niemiłosiernie, przed schroniskiem na próżno można szukać cienia, do tego sporo ludzi... Wewnątrz budynku za to puściutko - wchodzimy! Teraz się nie spieszymy, zjadamy sobie drugie śniadanko, pijemy gorącą herbatę. Przed nami droga Doliną Małego Szerokiego, a ponieważ niebo nad nami właściwie bez chmur, zdajemy sobie sprawę, że naprawdę będzie gorąco... Ruszamy... Trochę się rozdzieliliśmy, bo każdy idzie sobie swoim tempem. Po drodze mijają nas piłkarze z obozu kondycyjnego - rany... ci to dopiero mają trening - biegiem na Przełęcz, w taką pogodę - nie zazdroszczę... Na szlaku sporo ludzi, ale idzie się w miarę dobrze. Kilkadziesiąt minutek i jesteśmy na Przełęczy. Chwila oddechu przed dalszą trasą. Paula usiłuje połączyć się przez telefon z internetem - nie ma to jak sprawdzać listę przyjętych na studia pod Giewontem ;) Jeszcze tylko sesja zdjęciowa i wędrujemy dalej. Docieramy pod Giewont - stąd wcale nie wygląda jak Śpiący Rycerz - patrząc jednak na kolejkę na szczyt rezygnujemy z wejścia na niego. Trasa, którą normalnie pokonuje się w 20-30 min zajmuje podobno ponad 1,5 godziny... Ruszamy więc na Mały Giewont, a potem do Doliny Strążyskiej. Trasę pokonujemy pierwszy raz, ale cieszymy się że wybraliśmy odpowiedni jej kierunek. Zdecydowanie łatwiej z tej strony schodzić niż wchodzić. Kiedy dochodzimy do herbaciarni w Dolinie Strążyskiej krzyż na Giewoncie znów jest malutki... i taki odległy... a jeszcze 2 godziny wcześniej byliśmy tuż obok niego. W herbaciarni nie może zabraknąć jagód ze śmietaną... mniam... Po deserze idziemy jeszcze do Wodospadu Siklawica i wracamy do Zakopanego. Wycieczka była wspaniała. Widoki przecudne... tylko Kasia, która ma lęk wysokości, odetchnęła dopiero w Dolinie Strążyskiej... ;)



Trasa na Kasprowy Wierch - nasz jutrzejszy cel


Dolina Małego Szerokiego




Mały Giewont


Wielka Turnia




Giewont




Kopa Kondracka






Kasprowy Wierch


Przełęcz Kondracka




Przełęcz Bacuch - czyli my na krańcu świata ;)


Grzybowiec


Giewont z Doliny Strążyskiej



<-> Tatry 2009 <-> Link <-> dodano: 15 sierpnia 2009 godz. 18:42 <-> Co Ty na to? (2)


Tatrzańskim szlakiem - dzień 4

Bohaterowie wyprawy: kwiatkosia, Paula, Kasia, Kuba
Czas: 12.07.2009
Miejsce: nasze piękne Tatry
Trasa: Zakopane - Wierch Poroniec - Rusinowa Polana - Gęsia Szyja - Rusinowa Polana - Wiktorówki - Zazadnia - Zakopane


Jako że dziś niedziela trasę wybieramy tak, by móc po drodze iść na Mszę św. Decydujemy się więc na Rusinową Polanę - w końcu trzeba kupić oscypki, a nigdzie nie ma lepszych niż tam :) Na szlak jak zwykle ruszamy rano, tym razem jednak nie udaje nam się uniknąć spotkań z koloniami. Startujemy zielonym szlakiem z Wierch Porońca. Przed nami podąża grupa ok. 20 dzieci w różnym wieku. Podąża na szczęście bardzo krótko. Po tym jak dzieci idące na końcu grupy (właściwie trudno ich chyba nazwać dziećmi, to już "młodzież") włącza beztrosko radio, mp3 czy inne jakieś takie hałaśliwe urządzenie, decydujemy się na szybki marsz, byle tylko uwolnić się od tego rumoru. Po kilku minutkach udaje nam się na szczęście wyprzedzić "turystów" i nasza dalsza droga przebiega już spokojnie. Na Rusinową Polanę tradycyjnie docieramy przed czasem. Tym razem jednak mieliśmy dodatkowy doping - nie chcieliśmy wpaść znowu w "naszą" kolonię. Na polanie jest już sporo ludzi, ale udaje nam się znaleźć wolną ławkę i już zajadamy się ciepłymi oscypkami zakupionymi w bacówce tuż obok. Mniam, nigdzie nie jadłam lepszych. Niestety z minuty na minutę na polanie przybywa ludzi... Decydujemy się więc na dalszy marsz. Przed nami kilkaset schodków na szlaku na Gęsią Szyję. Kuba początkowo ambitnie liczy schodki... przy bodajże 160 daje sobie jednak spokój - mało wytrwały ten mój brat ;) Robi się coraz bardziej gorąco, słońce praży dość mocno więc wolniutko wspinamy się w górę. Po kilkudziesięciu minutach osiągamy szczyt. Jak zwykle jest tu pięknie, więc spędzamy na skałkach kilkadziesiąt minut. Tradycyjnie robimy sesję zdjęciową a potem wracamy na Polanę. Teraz jest tu już niestety tłum ludzi... Znajdujemy sobie jednak wolne kamyki i możemy się chwilę zrelaksować. Kuba "porywa" mój aparat i bawi się w paparazzi - wstawię kiedyś jego dzieła ;) Przed godz. 13.00 ruszamy dalej, po 10 minutach dochodzimy do kościółka na Wiktorówkach. Właśnie zaczyna się Msza św. - trafiliśmy wspaniale. Po mszy schodzimy do Zazadniej i po kilkunastu minutach udaje nam się złapać busa. Wracamy do Zakopanego. Kolejny dzień naszego pobytu w górach minął nam wspaniale :)



Bo najlepsze oscypki są na Rusinowej Polanie:


W drodze na Gęsią Szyję, kwiatkosia w akcji ;)




Jagnięcy Szczyt (2229 m n.p.m.)












Widoki z Gęsiej Szyi:






Błogi relaks po powrocie z Gęsiej Szyi:


Korzystając z chwili nieuwagi braciak zakosił kwiatkosi aparat:


Panorama z Rusinowej Polany (po kliknięciu otworzy się w pełnym rozmiarze):



<-> Tatry 2009 <-> Link <-> dodano: 27 lipca 2009 godz. 15:48 <-> Co Ty na to? (0)



Poprzednia strona <- |

© kwiatkosia '2009'