Przygodę czas zacząć...

Bilety na PKS - kupione,
nocleg - zarezerwowany,
walizki - spakowane (ekhm... no prawie ;)),
trasy wędrówek - wstępnie wybrane...

...jednym słowem - czas zacząć nową przygodę!

Jutro wyruszam do Zakopanego, w moje ukochane Tatry! :)
Oby tylko była pogoda, bo oczywiście pierwsze co zostało spakowane
to Nikolasek z nowym obiektywem, naładowaną baterią i zapasem kart :D

Tak więc drodzy Goście odwiedzający mój blog - do zobaczenia za tydzień! :)






<-> Tatry 2009 <-> Link <-> dodano: 07 lipca 2009 godz. 14:25 <-> Co Ty na to? (3)


Tatrzańskim szlakiem - dzień 1

Bohaterowie wyprawy: kwiatkosia, Paula, Kasia, Kuba
Czas: 09.07.2009
Miejsce: nasze piękne Tatry


Do Zakopanego dotarliśmy o godz. 7 rano, po prawie ośmiu godzinach spędzonych w PKS-ie. Do naszego pokoju mogliśmy wejść dopiero za dwie godziny, ale przemili gospodarze zrobili nam gorącą kawę i udostępnili altankę w ogrodzie. Czas oczekiwania wypełniła nam gra w karty ;-) Choć zmęczeni podróżą nie zamierzaliśmy zmarnować całego dnia, tym bardziej, że pogoda dopisywała. Po wejściu do naszego "apartamentu" szybko się więc rozpakowaliśmy, zjedliśmy śniadanie i wyruszyliśmy w trasę. Bardzo krótką, taką aby rozprostować kości i troszkę się zaaklimatyzować. Wybraliśmy się więc na Antałówkę i skocznię narciarską w Zakopanem, pospacerowaliśmy też trochę po mieście.







Panorama (po kliknięciu na nią otworzy się w pełnym rozmiarze) robiona z Antałówki,
niestety tylko częściowa bo biegające po szczycie dzieci z kolonii uniemożliwiły dokończenie fotografowania...




Wieczorem nad górami pojawiły się ciemne chmury. Giewont widoczny z okna naszego pokoju wydawał się tym razem mroczny i groźny...
Kładąc się spać (a padliśmy bardzo wcześnie) wierzylismy jednak że rano znów zaświeci słoneczko :)





<-> Tatry 2009 <-> Link <-> dodano: 17 lipca 2009 godz. 18:53 <-> Co Ty na to? (3)


Tatrzańskim szlakiem - dzień 2

Bohaterowie wyprawy: kwiatkosia, Paula, Kasia, Kuba
Czas: 10.07.2009
Miejsce: nasze piękne Tatry
Trasa: Zakopane - Kiry - Dolina Kościeliska - Hala Ornak - Smreczyński Staw - Hala Ornak - Dolina Kościeliska - Kiry - Zakopane


Kolejnego dnia naszego pobytu w górach postanowiliśmy wybrać się do Doliny Kościeliskiej. Trasa płaska, ale dosyć długa, w sam raz żeby porządnie się rozchodzić przed kolejnymi wycieczkami. Niebo zachmurzone, ale jest dobrze - nie pada. Na szlak wychodzimy wcześnie rano.
O godz. 9.00 kupujemy bilety wstępu do Tatrzańskiego Parku Narodowego i rozpoczynamy nasz spacer malowniczo położonym szlakiem biegnącym wzdłuż potoku. Co chwila przystajemy [a niektórzy nawet się kładą ;)] by "pstryknąć" kilka zdjęć. Po kilkudziesięciu minutach marszu dochodzimy do schroniska na Hali Ornak, [hmm... dotarliśmy tu dobre pół godziny przed wpisanym na mapie czasem, chyba nie jest z nami tak źle :)] W schronisku pusto, przed budynkiem siedzi jedynie kilkanaście osób... Zamawiamy gorącą herbatę z cytryną, wyjmujemy kanapki i posilamy się delektując się widokiem gór i błogą ciszą zakłócaną jedynie śpiewem ptaków. Po odpoczynku wyruszamy dalej. Mamy w planach jeszcze dojście do Stawu Smreczyńskiego. Według drogowskazu przed nami pół godziny wędrówki. A do celu docieramy znów przed czasem - to nastraja nas optymistycznie na przyszłość. Nad stawem wiele się zmieniło odkąd byłam tam kilkanaście lat temu... ławeczki, barierki, drewniany podest... Niestety nie ma słońca więc góry nie odbijają się tak pięknię w tafli stawu, ale i tak widok jest cudowny. Kolejna sesja zdjęciowa, chwila oddechu i wracamy do schroniska. Nie możemy przecież nie zjeść najlepszej w całych Tatrach szarlotki :D Niestety godzina jest już późniejsza i w schronisku zrobił się tłok. Wszędzie biegają dzieci z kolonii... Już nie jest tak przeyjemnie jak było rano, więc nasz postój tutaj nie trwa długo. Zjadamy szarlotkę i wracamy do Zakopanego, tym bardziej że na niebie cpraz więcej chmur. Pod koniec naszej wędrówki spada nawet kilka kropel deszczu... Ale to nic, dalej mamy nadzieję, że pogoda jednak dopisze...



Kościeliski Potok:


Hala Ornak:


Przed schroniskiem na Hali Ornak:


W drodze nad Smreczyński Staw:


Smreczyński Staw:


Prawie jak Aniołki Charliego ;)





<-> Tatry 2009 <-> Link <-> dodano: 19 lipca 2009 godz. 14:19 <-> Co Ty na to? (0)


Tatrzańskim szlakiem - dzień 3

Bohaterowie wyprawy: kwiatkosia, Paula, Kasia, Kuba
Czas: 11.07.2009
Miejsce: nasze piękne Tatry
Trasa: Zakopane - Kuźnice - Dolina Jaworzynka - Przełęcz między Kopami - Królowa Rówień - Hala Gąsiennicowa - Schronisko Murowaniec - Czarny Staw Gąsiennicowy - Schronisko Murowaniec - Przełęcz między Kopami - Skupniów Upłaz - Kuźnice - Zakopane


Rano nareszcie budzi nas przepiękne słońce i widok skąpanego w nim Śpiącego Rycerza. Cieszymy się, bo chmury nie skrywają szczytów gór - widok nad Czarnym Stawem powinien być piękny. Na szlak wyruszamy jak zwykle wcześnie, żeby choć trochę nacieszyć się ciszą górskich szlaków. Dojeżdżamy busem do Kuźnic i rozpoczynamy naszą wędrówkę. "W górę" decydujemy się podążać żółtym szlakiem przez Dolinę Jaworzynka - tu ludzie powinno być mniej. Słoneczko grzeje przyjemnie, choć już po kilkunastu minutach widzimy, że szczyty zaczynają się chować w chmurach :( Nie będzie tak ładnie jak rano... Szlak dosyć długo prowadzi szeroką, płaską drogą, po czym ostro zakręca (prawie 90 stopni) i zaczynają się kamienne schodki. Ale trasa jest bardzo przyjemna. Do Przełęczy między Kopami docieramy tradycyjnie przed czasem :) Stąd już bliziutko na Halę Gąsiennicową. Trzeba przyznać, że szczyty w chmurach robią wrażenie. Jeszcze kilkanaście minut marszu i dochodzimy do schroniska. Siadamy w środku, z gorącą herbatą w ręku, i od razu przypomina nam się nasza zeszłoroczna wizyta tutaj, kiedy trasę pokonywaliśmy w czasie burzy (przyznam szczerze, że nigdy nie bałam się tak jak wtedy...) Ale teraz jest cicho i spospokojnie. Po posiłku ruszamy dalej - 20 min marszu i naszym oczom ukazuje się Czarny Staw Gąsiennicowy. Niby niewielka różnica wysokości dzieli nas od schroniska, a jednak jest tu dużo chłodniej. Góry niestety wciąż zatopione w chmurach... Do tego nad Koszystą słychać groźne pomruki burzy... Jeszcze tylko kilka(-naście) zdjęć i schodzimy spowrotem. Przed schroniskiem już tłoczno, zatrzymujemy się jednak na chwilę i pozwalamy przejść najczarniejszym chmurom. Nasza trasa powrotna biegnie przez Skupniów Upłaz. O dziwo i tu ludzi dziś niewielu... Może pogoda ich wystraszyła? Spokojnym spacerkiem schodzimy sobie do Kuźnic. Tradycyjnie robiąc co chwila postój na "pstrykanie" fotek...



Giewont skąpany w porannym słonku


Dolina Jaworzynka:


Dolina Jaworzynka po lewej i Skupniów Upłaz po prawej


Hala Gąsiennicowa




Szczyty w chmurach


Czarny Staw Gąsiennicowy


i widok w drugą stronę


Kopieniec widziany ze Skupniów Upłaz


<-> Tatry 2009 <-> Link <-> dodano: 22 lipca 2009 godz. 20:41 <-> Co Ty na to? (2)


Tatrzańskim szlakiem - dzień 4

Bohaterowie wyprawy: kwiatkosia, Paula, Kasia, Kuba
Czas: 12.07.2009
Miejsce: nasze piękne Tatry
Trasa: Zakopane - Wierch Poroniec - Rusinowa Polana - Gęsia Szyja - Rusinowa Polana - Wiktorówki - Zazadnia - Zakopane


Jako że dziś niedziela trasę wybieramy tak, by móc po drodze iść na Mszę św. Decydujemy się więc na Rusinową Polanę - w końcu trzeba kupić oscypki, a nigdzie nie ma lepszych niż tam :) Na szlak jak zwykle ruszamy rano, tym razem jednak nie udaje nam się uniknąć spotkań z koloniami. Startujemy zielonym szlakiem z Wierch Porońca. Przed nami podąża grupa ok. 20 dzieci w różnym wieku. Podąża na szczęście bardzo krótko. Po tym jak dzieci idące na końcu grupy (właściwie trudno ich chyba nazwać dziećmi, to już "młodzież") włącza beztrosko radio, mp3 czy inne jakieś takie hałaśliwe urządzenie, decydujemy się na szybki marsz, byle tylko uwolnić się od tego rumoru. Po kilku minutkach udaje nam się na szczęście wyprzedzić "turystów" i nasza dalsza droga przebiega już spokojnie. Na Rusinową Polanę tradycyjnie docieramy przed czasem. Tym razem jednak mieliśmy dodatkowy doping - nie chcieliśmy wpaść znowu w "naszą" kolonię. Na polanie jest już sporo ludzi, ale udaje nam się znaleźć wolną ławkę i już zajadamy się ciepłymi oscypkami zakupionymi w bacówce tuż obok. Mniam, nigdzie nie jadłam lepszych. Niestety z minuty na minutę na polanie przybywa ludzi... Decydujemy się więc na dalszy marsz. Przed nami kilkaset schodków na szlaku na Gęsią Szyję. Kuba początkowo ambitnie liczy schodki... przy bodajże 160 daje sobie jednak spokój - mało wytrwały ten mój brat ;) Robi się coraz bardziej gorąco, słońce praży dość mocno więc wolniutko wspinamy się w górę. Po kilkudziesięciu minutach osiągamy szczyt. Jak zwykle jest tu pięknie, więc spędzamy na skałkach kilkadziesiąt minut. Tradycyjnie robimy sesję zdjęciową a potem wracamy na Polanę. Teraz jest tu już niestety tłum ludzi... Znajdujemy sobie jednak wolne kamyki i możemy się chwilę zrelaksować. Kuba "porywa" mój aparat i bawi się w paparazzi - wstawię kiedyś jego dzieła ;) Przed godz. 13.00 ruszamy dalej, po 10 minutach dochodzimy do kościółka na Wiktorówkach. Właśnie zaczyna się Msza św. - trafiliśmy wspaniale. Po mszy schodzimy do Zazadniej i po kilkunastu minutach udaje nam się złapać busa. Wracamy do Zakopanego. Kolejny dzień naszego pobytu w górach minął nam wspaniale :)



Bo najlepsze oscypki są na Rusinowej Polanie:


W drodze na Gęsią Szyję, kwiatkosia w akcji ;)




Jagnięcy Szczyt (2229 m n.p.m.)












Widoki z Gęsiej Szyi:






Błogi relaks po powrocie z Gęsiej Szyi:


Korzystając z chwili nieuwagi braciak zakosił kwiatkosi aparat:


Panorama z Rusinowej Polany (po kliknięciu otworzy się w pełnym rozmiarze):



<-> Tatry 2009 <-> Link <-> dodano: 27 lipca 2009 godz. 15:48 <-> Co Ty na to? (0)


...

Jest na świecie taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami.
Nie można go nikomu wytłumaczyć.
Nie mogąc przybrać żadnego kształtu, osiada ciasno na dnie serca
jak śnieg podczas bezwietrznej nocy.
Haruki Murakami



<-> Micro & Makro <-> Link <-> dodano: 29 lipca 2009 godz. 22:58 <-> Co Ty na to? (4)



|

© kwiatkosia '2009'